|
|
Fish Tank
Bunt przeciw samotności Akcja „Fish Tank” osadzona zostaje na typowym, angielskim przedmieściu, pełnym nieprzyjaźnie wyglądających blokowisk i stłoczonych w nich ludzi. Reżyserka filmu, Andrei Arnold, podobnie jak wiele lat temu Kieślowski w Dekalogu, przenika z kamerą do jednego z typowych mieszkań. Wydaje się, że wybiera na swoich bohaterów ludzi trochę jakby przypadkowych, młodą matkę z dwójką dorastających córek, mamy bowiem wrażenie, że wokoło pełno jest podobnych, nie kompletnych i żyjących z dnia na dzień rodzin. Główną bohaterką filmu jest zbuntowana piętnastolatka Mia,
która została właśnie wyrzucona ze szkoły. Dziewczynie nieszczególnie zależy na
edukacji, dlatego wolny czas trwoni na szwędanie się po osiedlu, bójki z
rówieśniczkami i potajemne treningi hip-hopu. Chciałoby się powiedzieć, że w
przypadku Mii sprawdza się przysłowie „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Jej
młoda, nieco może ponad trzydziestoletnia matka żyje nie zauważając problemów
dorastających córek. Sama pocieszenia szuka w alkoholu i w ramionach przelotnych
kochanków, a dzieci traktuje raczej jako przeszkadzające meble, które w razie
potrzeby należy zamknąć w pokoju, by nie przeszkadzały w imprezie „dorosłych”. W
tej sytuacji nie dziwi więc często bulwersujące zachowanie Mii, która zła na
całą otaczającą ją rzeczywistość reaguje na wszystko buntem, odrzuceniem, czy
wulgaryzmem. Jednak usposobienie dziewczyny zaczyna się zmieniać w momencie, gdy
poznaje najnowszego kochanka matki, Connora. Mężczyzna, chyba jako jedyny
okazuje sympatię wobec obu młodych dziewczyn. Zabiera je na wycieczkę, pożycza
pieniądze, okazuje zainteresowanie, ale co najważniejsze stara się normalnie z
nimi rozmawiać. To właśnie owa „normalna” relacja międzyludzka, która początkowo
wywiązuje się pomiędzy Connorem i Mią sprawia, że dziewczyna nabiera nieco
ogłady i pokory. Zaczyna wierzyć we własne możliwości, rozwija swoją pasję,
powoli dostrzega pozytywne strony życia. Niestety, Connor, nie sprosta
pokładanym w nim nadziejom, w najmniej odpowiednim momencie, podczas upojenia
alkoholowego, przekroczy pewną granicę, co pociągnie za sobą nieodwracalne
skutki. Oglądając film Andrei Arnold początkowo można odnieść wrażenie, że jest to kolejna, gorzka opowieść o trudach dorastania w blokowiskach. Jednak główna bohaterka, „młoda gniewna” okazuje się postacią wielowymiarową i nie do końca przewidywalną. W miarę rozwoju akcji, film zaczyna coraz bardziej przyciągać naszą uwagę. Sprawna narracja i doskonale oddająca klimat beznadziei kompozycja kadrów zdecydowanie działają na korzyść i pozwala uznać „Fish Tank” za dzieło więcej niż przeciętne. W gruncie rzeczy „Fish Tank” to opowieść o doskwierającej samotności i potrzebie normalności, jakiej brakuje w mocno zdewaluowanym świecie. Choć Mia z pozoru nie potrafi nawiązać relacji zarówno z matką, jak i młodszą siostrą, tak naprawdę szuka miłości i zrozumienia. Codzienne zwroty w stylu „Nienawidzę cię” czy „Ty suko”, którymi się bohaterki wzajemnie obrzucają tak naprawdę znaczą: tęsknię, kocham, potrzebuje cię. Najlepszym na to dowodem jest wspólny taniec córek z matką w rytm hip-hopowych rymowanek, który wyraża znacznie więcej niż wypowiadane na co dzień słowa. Warto podkreślić, że Andrei Arnold, laureatka Oskara za swój
debiutancki, krótkometrażowy film „Osa” ma szczęście do aktorów. Znany ostatnio
z „Bękartów wojny” Michael Fassbender jako Connor jest niezwykle kontrastowy -
jednocześnie sympatyczny i wzbudzający życzliwość oraz nieprzewidywalny i
niezrównoważony. Także młodziutka Katie Jarvis w roli Mii tworzy kreację bardzo
wiarygodną i poruszającą.
Autor recenzji:
Karolina Zielonka
|
|
|||||