|
|
Weekend
Od miesiąca Cezary Pazura, gdzie tylko mógł reklamował swój najnowszy film. Nawet w „Nocy Sylwestrowej” organizowanej przez Telewizje Polsat. Zapowiadał, że stworzył dzieło komercyjne, nastawione na zysk. Wreszcie nie mieliśmy nachalnych dystrybutorów, którzy w momencie wejścia filmu do kin pisali: „Najśmieszniejsza komedia roku!” itp. Pazura z góry wszystkim zaznaczył, o czym i dla kogo będzie jego film. Przed premierą, mówił: „Nie spodziewajcie się cudów. To po prostu normalny film!”. Rzeczywiście tak jest... Pazura niczym Olaf Lubaszenko kilkanaście lat temu debiutuje, całkiem dobrze zrobionym, ciekawym filmem gangsterskim. O czym jest film? Dwaj bracia Max i Gula dostają od swojego szefa zadanie. Mają odzyskać walizkę pełną narkotyków. Dwóch kilerów jednak naraża się na kłopoty... Zaczyna ich ścigać Norman – człowiek z konkurencji, Cygańska mafia oraz Policja. Przy pomocy kilerki Mai muszą wybrnąć z kłopotów. (Tak dystrybutor opisuje film). „Weekend” to dla mnie „Chłopaki nie płaczą” (tutaj również
walizka jest najważniejsza), tyle, że nowej dekady... Oprócz doskonałych
tekstów, ciekawych dla ucha wulgaryzmów, mamy dodatkowo garstkę efektów
specjalnych. Miłych dla oka, jednak nic do filmów nie wnoszących. Mimo to,
ciekawe się ogląda... Nie ukrywam, że od dawna brakowało mi takiej polskiej
komedii. Od kilku lat chodzę tylko na polskie komedie romantyczne lub też filmy
komediowe bez konkretnego zęba. Tutaj zapach starych dobrych polskich komedii z
soczystymi tekstami czuć... Pazura skompletował ciekawą obsadę... W rolach głównych: Paweł Małaszyński (komediowe wydania Granda z serialu „Oficer”) oraz nikomu wcześniej nieznany Michał Lewandowski. Jak zawsze bywa w polskich filmach, najlepszy jest drugi plan... A tam triumfują starzy znajomi. Paweł Wilczak jako gangster Norman, Sławek Sulej jako barman, Radek Pazura jako Borys (jedna z ciekawszych postaci), Andrzej Andrzejewski (Stefan) oraz Jan Frycz (już niedługo postać kultowa...). Są również mniej znani, wśród których prym wiedzie gangster gej, czyli Tomasz Tyndyk oraz szef cygańskiej mafii, czyli Piotr Miazga. Ciekawie napisane postacie... Każda wnosi kolejny element komiczny do filmu. Nijak dla mnie prezentuje się tylko Małgorzata Socha, świetna aktorka, aczkolwiek rola niespecjalnie była napisana. Mimo tego mankamentu, scenarzysta (debiutant), pisze całkiem ciekawy scenariusz, który obfituje w humor, jakiego jeszcze raz podkreślam brakowało w polskim kinie, czyli humor koszarowy. Są zabawne teksty, proste do odbioru, ale takich właśnie brakowało. Warto zwrócić uwagę na loterię w barze gejowskim, rozmowy o gejach czy choćby rymowankę wygłoszoną przez Jana Frycza „Wygrałeś talon na kurwę i balon” i gdzie ja znajdę takie proste i śmieszne teksty? Przecież nie będę ich szukał w komedyjkach Ilony Łepkowskiej! Dodatkowym, ciekawym elementem jest to, że oglądając ten film uderzył we mnie patriotyzm lokalny. Albowiem rzecz się dzieje w mieście Łodzi. Już Adaś Miauczyński o niej pisał: „Na wygnaniu w mieście Łodzi, gdzie nawet bieganie psom szkodzi...” Jest słynna Elektrownia w Manufakturze, są Stare Bałuty, Hotel Orbis... Po prostu prawdziwe gangsterskie city! Podsumowując, film jest całkiem fajnie zrealizowany, dobrze
zmontowany i bardzo ciekawie obsadzony. Bałem się trochę, że pójdzie on w
kierunku najgorszego polskiego filmu, czyli „Ciacha”... Na szczęście okazało
się, że mamy do czynienia ze starą, dobrą komedią gangsterską... Ocena: 6/10
Autor recenzji:
Emil Sowiński |
|
|||||