|
|
Bandyta
Świat filmu jest jak wszechświat – ogromny, nieograniczony. Można w nim znaleźć wszystko, a każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Całkiem niedawno Telewizja Polska wyemitowała film, który należy do nurtu kina europejskiego i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Mowa o obrazie pt. „Bandyta”. Film pokazuje historię człowieka – recydywisty, który przechodzi wewnętrzną przemianę. W ramach programu resocjalizacyjnego zostaje on wysłany do pracy w szpitalu dziecięcym w Rumunii. Ciężkie warunki, w jakich wegetują tam dzieci, nędza i brak jakichkolwiek perspektyw na lepsze życie, dają mu wiele do myślenia. Dyrektor szpitala jest człowiekiem, który umie świetnie wykorzystać tragiczną sytuację małoletnich. Główny bohater odkrywa, że dyrektor zajmuje się ich handlem. Brutecki poznaje w szpitalu pielęgniarkę, Marę, z którą łączy go związek erotyczny i która uświadamia go, jak beznadziejna jest sytuacja tych dzieci. To, czego jest świadkiem, stopniowo zmienia go wewnętrznie. Przybył tu jako „zepsuty do szpiku kości” bandyta, a wychodzi jako człowiek wrażliwy na los innych ludzi. Paradoksalnie na koniec zabija dyrektora szpitala, w ten sposób staje się mordercą. Autorem scenariusza do tego filmu jest polski scenarzysta, Cezary Harasimowicz. W 1994 roku zdobył on główną nagrodę w konkursie scenariuszowym Hartley-Merrill za „Bandytę”. I to właśnie scenariusz jest podstawą tego cudownego filmu. Film wyreżyserował Maciej Dejczer - twórca obrazu „300 mil do nieba”. Za „Bandytę” dostał on nagrodę na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Wcześniej został laureatem Nagrody Młodej Publiczności Cannes’90 za Wspomniane „300 mil do nieba”. Główną rolę zagrał niemiecki aktor – Til Schweiger, który
jest również scenarzystą i reżyserem filmowym. Wystąpił on także w kilku
produkcjach amerykańskich np. „Lara Croft Tomb Raider - Kolebka życia”. Niewątpliwym atutem filmu jest muzyka Michała Lorenca. Doskonale oddaje ona tamten świat, klimat i ludzi. Zachwyca również bardzo wymowny w odbiorze realizm scen i postaci. Przedstawiony obraz jest bardzo autentyczny i prawdziwy. Zachwycają zdjęcia Prokopa i Reinharda oraz poszczególne sceny w filmie. Szczególne wrażenie robi erotyczna między Bruteckim i Marą. Jest to jedna z najpiękniejszych scen, jakie widziałam, pokazuje samą kwintesencję kina – sam obraz bez zbędnych słów. Cudo. Dialogi i język pełen wulgaryzmów są także bardzo adekwatne w tym świecie, który, jak mówi jeden z bohaterów, jest przedsionkiem piekła. Protagonista nie jest w tym dramacie bohaterem pozytywnym, ale musi odnaleźć w sobie to ziarenko dobra, które w nim zostało. Bohater odkrywa, że na świecie żyją ludzie znacznie gorsi od niego. W zderzeniu z antagonistą, okazuje się, że Brut wcale nie jest taki zły. Wbrew pozorom więzienie w Anglii to całkiem przyjemne miejsce, w porównaniu z tym szpitalem. Tam nikt nie obciął mu palca, a tu tak.. Podsumowując jest to tzw. kino ambitne, dla tych którzy chcą się głębiej zastanowić, a potem wyciągnąć jakieś wnioski. Ten film porusza do głębi i daje do myślenia. Odradzam, tym którzy szukają wyłącznie rozrywki. „Bandyta” należy już do klasyki filmowej, ponieważ jest to kino artystyczne, wszystkie elementy są najwyższej jakości. Pomysł, świetnie napisany scenariusz, dobra reżyseria, doskonała gra aktorska, szczególnie Schweigera i Walker, muzyka Lorenca, to wszystko razem tworzy doskonałą całość. Ten film muszą obejrzeć wszyscy, którzy kochają kino. Obraz „Bandyta” został nagrodzony na wielu festiwalach, co będzie gwarantem, że poświęcony czas nie zostanie zmarnowany. Polecam go szczególne ludziom znudzonym kinem hollywódzkim.
Autor recenzji:
Agnieszka Kołodziejska
|
|
|||||