|
|
Ja wam pokażę!
No to nam pokazali... Zimą tego roku na ekrany kin weszły dwie polskie komedie romantyczne. Pierwsza to „Tylko mnie kochaj” z Maciejem Zakościelnym, która zrobiła furorę chyba tylko dzięki małej Julii Wróblewskiej. Druga, „Ja wam pokażę!,” jest kontynuacją „Nigdy w życiu”. Oba filmy konkurowały ze sobą w czasie Walentynek na przeróżnych maratonach w multipleksach. Moją opinię o „Tylko mnie kochaj” już znacie, więc pora dowiedzieć się, co tak bardzo chciał nam pokazać reżyser Denis Delić. „Ja wam pokażę!” przedstawia dalsze losy Judyty. Ta,
zakochana w Adamie, wiedzie sobie wspaniałe życie. Ma wygodną pracę, piękny
domek na wsi oraz dość mocno sprecyzowane plany co do przyszłości, a mianowicie
chce wziąć ślub. Niestety wszystko zaczyna się kruszyć, gdy okazuje się, że Adam
musi wyjechać służbowo do Stanów Zjednoczonych. Córka Judyty, Tosia, chcąc się
go za wszelką cenę pozbyć, wchodzi w zmowę ze swoim tatą (byłym mężem Judyty),
by mógł on wykorzystać szansę powrotu do swojej dawnej miłości. „Nigdy w życiu” oceniane było różnie. Chociaż krytycy nie pozostawili na nim suchej nitki, to widzom najwyraźniej się spodobało, skoro dostaliśmy kontynuację. „Ja wam pokażę!” zmieniło reżysera oraz niemalże całą obsadę. Zamiast Stenki mamy Wolszczak, zamiast Frycza – Pazurę itd. Można by długo wymieniać, ile zmian zostało wprowadzonych. Gdy w przypadku pierwszej części aktorzy wywiązali się ze swoich ról, tak w drugiej cały potencjał został wyczerpany. Rola Judyty drażni, a powinna wzbudzać sympatię. Danuta Stenka potrafiła zagrać zdesperowaną kobietę piszącą porady do magazynu dla kobiet, zaś z Grażyną Wolszczak jest inaczej. „Na Wspólnej” jeszcze jakoś sobie radzi, natomiast ciężar głównej roli chyba jej nie sprzyja. Widać, że nie potrafiła go unieść, grając sztucznie oraz nieprzekonująco. Tak samo jest z Pawłem Delągiem. Sama para niezbyt do siebie pasuje, a ich relacje wydają się nieprawdziwe. Zauważyłem, że Polacy mają problemy z jedną podstawową rzeczą
– scenariuszem. Widać, że został on specjalnie napisany pod dwie główne role, a
potencjał leżał w aktorach drugoplanowych. Byłego męża Judyty zagrał Cezary
Pazura, znany ze swoich komicznych ról. Tutaj zaś wcielił się w postać czarnego
charakteru, który ciągle kombinował, co zrobić, by było mu w życiu jak
najlepiej. Potraktował tę sprawę bardzo poważnie, tracąc zarazem swój komiczny
wizerunek, na którym film znacznie ucierpiał. Sytuacja wygląda podobnie z
rodzicami Judyty. W tej roli znowu widzimy Kowalewskiego i Lipińską. Znani ze
słuchowiska radiowego, emitowanego przez program III Polskiego Radia, "Kocham
pana, panie Sułku" byli wręcz znakomitym materiałem na stworzenie zabawnych
sytuacji. Najwyraźniej scenarzystom zabrakło inwencji twórczej i oglądając tę
świetną parę na ekranie, żalimy się, że nie wykorzystano tak ogromnego
potencjału. Miłym akcentem było pojawienie się śp. Hanki Bielickiej, która swoim
wrodzonym wdziękiem dodała uroku krótkiej scenie, w której mogliśmy ją oglądać. W czym więc polega największy problem „Ja wam pokażę!”? W dialogach. Po pierwsze jak na komedię w ogóle nie śmieszą. Po drugie jak na romans, w ogóle nie są romantyczne. Pokazane sytuacje oraz komentarze na nie, mówiąc potocznym językiem, są głupie. Anna Korcz, wcielająca się w rolę koleżanki z pracy Judyty, zawsze dodaje jakieś trzy grosze, mówiąc swoje złote myśli, które są raczej żałosne niż śmieszne. W dodatku najbardziej „romantyczna” scena na końcu kończy się słowami: „Chcę by moja wiertarka wróciła do twojej lodówki.” Bez komentarza. Jest jednak kolejny miły akcent w tym filmie – muzyka. Mimo, iż większość numerów to raczej znane utwory takich wykonawców jak Kayah czy Tomek Makowiecki, to główne motywy zostały skomponowane przez Piotra Rubika. Są to wariacje na znany wszystkim temat muzyczny „Niech mówią, że to nie jest miłość”. Całkiem zgrabnie prezentuje się, jako samodzielna pozycja jak i tło do komedii romantycznej. No to nam pokazali. „Ja wam pokażę!” to jedna wielka porażka tego roku. Nie dość, że zmarnowany został potencjał dobrych polskich aktorów, to jeszcze dobór głównych bohaterów był pomyłką, gdyż nie wnoszą oni do filmu ani grama profesjonalizmu. W dodatku kontynuacja „Nigdy w życiu!” jest kolejnym dowodem na to, że Polacy mają trudności z pisaniem dobrych scenariuszy. Odradzam zobaczenia tej produkcji. W ramach tego proponuję obejrzeć część pierwszą, która jest o niebo lepsza. A w tej walentynkowej batalii filmów „Tylko mnie kochaj” kontra „Ja wam pokażę!,” wygrywa ten pierwszy. Mimo, iż oba są bardzo słabe, to ten Zatorskiego jest bardziej wciągający. Jestem tylko ciekaw, ile potrzeba prób, by Polacy stworzyli naprawdę dobrą komedię romantyczną... Ocena: 2/10
Autor recenzji:
Michał ‘Miguel’ Kurowski |
|
|||||