|
|
Nieustraszeni Bracia Grimm
Zastanawiałem się czy jestem jakimś okropnie dziwnym człowiekiem, skoro tak bardzo spodobał mi się ten film. Świat nie uznał go za dobry - powiedział, że spodziewał się czegoś innego. Ale nie chodzi o to, żeby zobaczyć taki, na jaki się czekało. Przecież najwięcej przyjemności daje nam obejrzenie obrazu nieprzewidywalnego, dziwnego i całkowicie zaskakującego widza. ,,Nieustraszeni bracia Grimm’’ Terry'ego Gilliama to na pewno taki film. Od razu wypowiem swoje zdanie – genialny film. Bracia Grimm podróżują od wioski do wioski, przekonując wieśniaków o tym, że jedynym sposobem na ochronę przed złymi siłami są egzorcyzmy. Zbijają na tym całkiem niezłą kasę, jednak z czasem zostają złapani. Mają zadanie - muszą udać się w daleką podróż, aby odnaleźć innych oszustów. Z czasem okazuje się, że nikogo innego nie ma... Jest to bardzo ciekawa interpretacja życia braci Grimm. Jakub
przywołuje swoje natchnienie przy pomocy wszystkich tych złych i podłych rzeczy,
którymi nabierają mieszkańców, a kiedy już znajdują prawdziwe zło - dostaje
wielkiej weny i bez przerwy wymyśla nowe historie. Postacie są takie jak to u Gilliama - niezwykle przekonywujące i barwne, nie można narzekać na brak różnorodności. Choćby taki Cavaldi - według mnie najlepsza osoba w tym obrazie - bardzo dziwna i oryginalna. Aktorzy w filmach Terry'ego nigdy mnie nie zawiedli; w ,,Brothers Grimm’’ - Damon, Ledger i Stormare - zagrali po mistrzowsku, świetnie także wypadła Lena Headey. To naprawdę wspaniałe, że chyba nie da się znaleźć filmu Gilliama, w którym aktorzy są po prostu źli - w każdym mają jakieś dobre cechy. Za muzykę odpowiedzialny jest Dario Marianelli, a choć nie jest ona idealna jak w ,,Gladiatorze,’’ narzekanie jest tu wielce niewskazane. Ścieżka dźwiękowa jest znakomita, klimatyczna, pasująca świetnie do filmu. Chwilami niezwykle żywiołowa, czasami spokojna, subtelna, ale jakże przekonywująca. Scenariusz tegoż obrazu ociera się o genialność. Nie
znalazłem słabszych tekstów, jakichś nudnawych, niezrozumiałych czy głupich.
Humor jest powalający, czasami wręcz można odnieść wrażenie, że ogląda się
komedię. Jednak, gdy trzeba, dostajemy dawkę poważnych dialogów i co
najważniejsze - ciekawych. Urzeka także bogactwo scenariusza i jego czasami
pozytywnie zaskakująca prostota. Zdjęcia kręcone są dobrze, aktorzy są widoczni z odpowiednich stron i wszystko mamy wyłożone jak na tacy. Trzeba również przyznać, że to wszystko zrobione jest tak starannie, że można poczuć, jakby się było w tym strasznym lesie. Scenografia jest piękna i zasługuje na oklaski. Tego można się było spodziewać, ale wioska i wieża są cudowne i wprost rewelacyjne. Szczególnie przypadł mi do gustu obraz lasu, bardzo ładny i mroczny, co jest dodatkowym plusem. Lubię mrok. Możecie mnie ganić za to, że nie dostrzegam wad tego filmu,
które wielu zauważa – a ciągle wychwalam go pod niebiosa, iż używam wielu
określeń podkreślających mą fascynację tym obrazem. Jednak takie właśnie kino mi
się podoba i, gdy oglądam tego typu obraz, nie dostrzegam wad, a jedynie zalety.
O dziwo, po obejrzeniu ,,Brothers Grimm" po raz drugi, zobaczyłem go w jeszcze
lepszym świetle, dostrzegłem nowe dobre cechy, jednak złych dalej nie. Świadczy
to tylko o tym, że nie każdemu podoba się to samo i to, co dla innych jest
niedorobionym filmem, dla mnie jest superprodukcją wręcz pozbawioną złych
elementów. Nie każdemu może się też spodobać Peter Stormare grający Cavaldiego,
ale ja uważam, że to najlepszy aktor w tym filmie. Ocena: 10/10
Autor recenzji:
Mateusz 'BlackDog' Wolny |
|
|||||