Nieustraszeni Bracia Grimm

Tytuł oryginalny: Brothers Grimm, The
Reżyseria:
Terry Gilliam
Scenariusz: Terry Gilliam, Ehren Kruger
Zdjęcia: Newton Thomas Sigel
Muzyka: Dario Marianelli
Produkcja: Czechy\USA\Wielka Brytania
Gatunek: fantasy
Data premiery (Świat): 26.08.2005
Data premiery (Polska): 11.11.2005
Czas trwania: 118 minut
Obsada: Matt Damon, Heath Ledger, Lena Headey, Peter Stormare, Jonathan Pryce, Monica Belluci

 

Zastanawiałem się czy jestem jakimś okropnie dziwnym człowiekiem, skoro tak bardzo spodobał mi się ten film. Świat nie uznał go za dobry - powiedział, że spodziewał się czegoś innego. Ale nie chodzi o to, żeby zobaczyć taki, na jaki się czekało. Przecież najwięcej przyjemności daje nam obejrzenie obrazu nieprzewidywalnego, dziwnego i całkowicie zaskakującego widza. ,,Nieustraszeni bracia Grimm’’ Terry'ego Gilliama to na pewno taki film. Od razu wypowiem swoje zdanie – genialny film.

Bracia Grimm podróżują od wioski do wioski, przekonując wieśniaków o tym, że jedynym sposobem na ochronę przed złymi siłami są egzorcyzmy. Zbijają na tym całkiem niezłą kasę, jednak z czasem zostają złapani. Mają zadanie - muszą udać się w daleką podróż, aby odnaleźć innych oszustów. Z czasem okazuje się, że nikogo innego nie ma...

Jest to bardzo ciekawa interpretacja życia braci Grimm. Jakub przywołuje swoje natchnienie przy pomocy wszystkich tych złych i podłych rzeczy, którymi nabierają mieszkańców, a kiedy już znajdują prawdziwe zło - dostaje wielkiej weny i bez przerwy wymyśla nowe historie.

 

Postacie są takie jak to u Gilliama - niezwykle przekonywujące i barwne, nie można narzekać na brak różnorodności. Choćby taki Cavaldi - według mnie najlepsza osoba w tym obrazie - bardzo dziwna i oryginalna. Aktorzy w filmach Terry'ego nigdy mnie nie zawiedli; w ,,Brothers Grimm’’ - Damon, Ledger i Stormare - zagrali po mistrzowsku, świetnie także wypadła Lena Headey. To naprawdę wspaniałe, że chyba nie da się znaleźć filmu Gilliama, w którym aktorzy są po prostu źli - w każdym mają jakieś dobre cechy.

Za muzykę odpowiedzialny jest Dario Marianelli, a choć nie jest ona idealna jak w ,,Gladiatorze,’’ narzekanie jest tu wielce niewskazane. Ścieżka dźwiękowa jest znakomita, klimatyczna, pasująca świetnie do filmu. Chwilami niezwykle żywiołowa, czasami spokojna, subtelna, ale jakże przekonywująca.

Scenariusz tegoż obrazu ociera się o genialność. Nie znalazłem słabszych tekstów, jakichś nudnawych, niezrozumiałych czy głupich. Humor jest powalający, czasami wręcz można odnieść wrażenie, że ogląda się komedię. Jednak, gdy trzeba, dostajemy dawkę poważnych dialogów i co najważniejsze - ciekawych. Urzeka także bogactwo scenariusza i jego czasami pozytywnie zaskakująca prostota.

 

Zdjęcia kręcone są dobrze, aktorzy są widoczni z odpowiednich stron i wszystko mamy wyłożone jak na tacy. Trzeba również przyznać, że to wszystko zrobione jest tak starannie, że można poczuć, jakby się było w tym strasznym lesie.

Scenografia jest piękna i zasługuje na oklaski. Tego można się było spodziewać, ale wioska i wieża są cudowne i wprost rewelacyjne. Szczególnie przypadł mi do gustu obraz lasu, bardzo ładny i mroczny, co jest dodatkowym plusem. Lubię mrok.

Możecie mnie ganić za to, że nie dostrzegam wad tego filmu, które wielu zauważa – a ciągle wychwalam go pod niebiosa, iż używam wielu określeń podkreślających mą fascynację tym obrazem. Jednak takie właśnie kino mi się podoba i, gdy oglądam tego typu obraz, nie dostrzegam wad, a jedynie zalety. O dziwo, po obejrzeniu ,,Brothers Grimm" po raz drugi, zobaczyłem go w jeszcze lepszym świetle, dostrzegłem nowe dobre cechy, jednak złych dalej nie. Świadczy to tylko o tym, że nie każdemu podoba się to samo i to, co dla innych jest niedorobionym filmem, dla mnie jest superprodukcją wręcz pozbawioną złych elementów. Nie każdemu może się też spodobać Peter Stormare grający Cavaldiego, ale ja uważam, że to najlepszy aktor w tym filmie.
 

Ocena: 10/10  

Autor recenzji: Mateusz 'BlackDog' Wolny

 

Skomentuj recenzję