|
|
Pracownik miesiąca
Od zarania dziejów ludzie ze sobą konkurowali i nawet nasi przodkowie z czasów prehistorycznych znali znaczenie tego słowa. Z upływem wieków zmieniały się tylko przedmioty, o które konkurowano. Do dnia dzisiejszego walczymy z innymi o lepszy byt, większe pieniądze, piękniejsze kobiety. Takie nastały czasy i nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Wręcz przeciwnie - musimy się im poddać i grać według ich zasad. Jeśli tego nie zrobimy, zginiemy w tym świecie pod ciężarem presji i bezsensownej walki o kolejny wschód słońca. Patrząc na ogrom rzeczy, o które walczymy na co dzień, chyba
najważniejsze są pieniądze. Ich odpowiednia ilość uwarunkowana jest dobrym
stanowiskiem i naprawdę bardzo ciężką pracą. Chociaż ostatnio bardziej liczą się
znajomości, protekcja i tak zwane „plecy”. Jest to temat nie do przeskoczenia,
ale jest to objaw współczesnych czasów, kiedy bez pomocy innych, niczego nie
jesteśmy w stanie osiągnąć. Pozostawiam to Waszym przemyśleniom, a sam
przechodzę do filmu. Reżyserem, a jednocześnie scenarzystą, jest Greg Coolidge,
stawiający dopiero pierwsze kroki w roli filmowca, chociaż na swoim koncie ma
film pod tytułem „Fajna z niego babka”, który na pewno jest wart obejrzenia.
Skupmy się bardziej na producentach filmu. Z pośród pięciu z nich należy
wymienić Petera Abramska, Roberta L. Levy i Andrew Panay, którzy już kiedyś
spotkali się przy produkcji innych obrazów. Są twórcami takich przebojów jak
„Polowanie na druhny”, „Wieczny student”, które na zawsze pozostaną w pamięci
widza, jako komedie w pełnym tego słowa znaczeniu. „Pracownik roku” może nie
jest aż tak dobry i nie rozśmiesza do łez, ale zapewniam, że będzie się wam
podobał, oczarowując swoją prostolinijnością, a zarazem stonowanym humorem. Zack – pakowacz (Dane Cook – "Torque - Jazda na krawędzi"), jest sklepowym obibokiem. Ciągle się spóźnia do pracy, mało co robi, unika wszelkiego wysiłku, a miejsce pracy traktuje jak drugi dom. Jego całkowitym przeciwieństwem jest Vince - kasjer (Dax Shepard – "Zathura - Kosmiczna przygoda"), który po raz siedemnasty został pracownikiem miesiąca i dąży do kolejnego, osiemnastego tytułu, dzięki czemu będzie pierwszym w historii z taką ilością zwycięstw. Wszystko by szło w dobrym kierunku, bez jakichkolwiek zakłóceń, gdyby nie nowa pracownica – kasjerka Amy (piosenkarka - Jessica Simpson, zagrała w "Diukowie Hazardu"), przez którą światy Zacka i Vinca stają na głowie. Nasz pakowacz postanawia zdobyć serce Amy, jednak nie będzie to proste, bo Vince, jako ten najlepszy pracownik, ma o wiele większe szanse. Zack z dnia na dzień przechodzi całkowitą metamorfozę, tylko po to, aby Amy i tytuł pracownika miesiąca wpadły w jego ręce. Następuje zażarta walka, która dostarcza widzowi wielu zabawnych sytuacji, bo w końcu mamy do czynienia z komedią. Na koniec miesiąca obaj panowie mają identyczną ilość punktów, przez co musi odbyć się dogrywka, rozstrzygająca całą rywalizację. Walka będzie ciężka, często nieuczciwa, jednak kolejny raz wygra dobro i prawda. Mamy tutaj zwykłą komedię, ale zrobioną ze smakiem, bez głupiego humoru, naśmiewania się z innych. Pokazuje prostych ludzi i ich zwykłe, szare życie, bez wielkich salonów i pieniędzy. Wśród aktorów nie ma żadnych wybitnych nazwisk, przez co ogląda się go lepiej. „Pracownik miesiąca” to kolejny przykład amerykańskiego snu, że pragnąć czegoś i dążąc do celu, jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko. Możemy uwierzyć, że każdy potrafi się zmienić i dokonać wielkich czynów. Niestety często się zdarza, że nasze parcie do przodu niesie ze sobą wiele poświęceń i wyrzeczeń. Przez osiąganie celu zapominamy o przyjaciołach, bliskich i zanim się obejrzymy, zostajemy sami jak palec. Film ten jest tego najlepszym przykładem i potwierdza powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Dlatego, jeśli szukacie prostego kina z lekką nutką humoru, oglądnijcie „Pracownika miesiąca”, na pewno was nie rozczaruje, tak jak i mnie.
Autor recenzji: Łukasz 'zgrud' Grudzień |
|
|||||