|
|
Więzy miłości
Bo było
ich zbyt wielu Film Michaela Winterbottoma opowiada historię tragicznej miłości Jude’a Fawley’a i jego niezależnej kuzynki Sue. Jude jako mały chłopiec postanawia zostać wielkim uczonym. Kiedy dorasta kierowany chwilową namiętnością nawiązuje romans z Arabellą, prostą dziewczyną ze wsi bez większych aspiracji i oczekiwań od życia. Jude myśląc, że jego kochanka jest w ciąży postanawia wziąć ślub. Z czasem chłopak zdaje sobie sprawę, że ciąża Arabelli była „fałszywym alarmem” czując. Dziewczyna czując, ze nie daje mu szczęścia postanawia odejść. Chłopak chcąc zapomnieć o wszystkim postanawia zrealizować swoje marzenia z dzieciństwa, udaje się do Christminster, gdzie zaczyna pracować jako kamieniarz. Tam też poznaje swoją kuzynkę Sue - piękną niezależną kobietę, w której z czasem się zakochuje. Dziewczyna broni się przed uczuciem, które w końcu okazuje się silniejsze od niej. Jak niedawno pisałem uwielbiam takie filmy, dramaty, melodramaty kostiumowe. Mają bowiem one z reguły wspaniały klimat, ciekawy scenariusz i niezapomnianą grę aktorską. Podobnie jest i w tym wypadku. Cała historia nie jest może porywająca, ale nie
nuży widza. Miejscami oglądamy film naprawdę z dużą uwaga, innym razem nasze
myśli trochę zbaczają z głównego toru historii. Nie mniej ogólnie rzecz biorąc
film jest ciekawy. Jak inne ekranizacje książek z tego okresu literatury film ma
swój klimat; klimat wyobcowania, samotności, bólu i cierpienia. Dzieje bohaterów
nie są bajką, są realne, prawdziwe, nie brzmią fałszywą nutą. Mamy wręcz
pewność, że taka historia kiedyś rzeczywiście się wydarzyła. Obraz świetnie wypada od strony technicznej. Muszę pochwalić głównie muzykę Adriana Johnstona, która we wspaniały sposób podkreśla najważniejsze fragmenty filmu na długo zapadając w pamięć. Warto także zwrócić uwagę na świetne kostiumy Janty Yates nagrodzonej Oscarem za „Gladiatora”. Od całości nie odstaje także scenografia i zdjęcia (zwłaszcza w scenach na cmentarzu). ”Jude” nie jest zwykłą historią o miłości osadzoną w XIX Anglii. Obraz porusza kwestie, o których większość o nas chciałaby zapomnieć. Przesłanie filmu jest jasne: miłość nie zawsze zwycięża, kara za grzech jest nieunikniona. Dla miłośników gatunku jest to pozycja obowiązkowa, ale nie tylko dla nich, bowiem „Jude” to bardzo solidna ekranizacja powieści, idąca innym torem niż większość tego typu filmów. Jest to obraz smutny, pełen tragizmu, z pewnością nie nadaje się na romantyczny wieczór. Jednak zmusza do refleksji, spojrzenia na własne życie, a to warte jest naszego czasu i każdych pieniędzy. Gorąco polecam.
Autor recenzji:
Czarek 'Ovë' Czartoryjski |
|
|||||