| |
|
Wredne dziewczyny
 |
Tytuł oryginalny: Mean Girls
Reżyseria: Mark Waters
Scenariusz:
Tina Fey
Zdjęcia:
Daryn Okada
Muzyka:
Rolfe Kent, Tim Mosley
Produkcja: USA
Gatunek: Komedia młodzieżowa
Data premiery (Świat): 19.04.2004
Data premiery (Polska): 06.08.2004
Czas trwania: 97 minut
Obsada: Lindsay Lohan, Rachel McAdams, Jonathan Malen, Daniel
Franzese, Jonathan Bennett, Tina Fey
|
To nie jest kolejna
komedia dla kretynów
..Komedie młodzieżowe bywają różne. Jedne
gwarantują przednią zabawę, inne zaś kpią z inteligencji widza. Liczniejsza jest
oczywiście grupa numer dwa, która to w sposób niemalże dramatyczny przedstawia
błahe problemy niezbyt sowicie obdarzonych inteligencją amerykańskich
nastolatków, opowiada o seksie, masturbacji, szarlotkofilach czy gadającym
penisie. Przemierzając całe to morze natrafiłem niedawno na „Wredne dziewczyny”,
film ze słodziutką Lindsay Lohan i równie czarującą Rachel McAdams. Nie byłbym
męską, szowinistyczną świnią gdybym darował sobie tą produkcję.
...16-letnia Cady Heron wraz z rodzicami-zoologami z afrykańskiego
buszu przeprowadza się do Stanów Zjednoczonych. Dotąd uczyła się w domu,
poznawała przyrodę, a całe jej życie było jak na amerykańskie standardy bardzo
specyficzne. Teraz czeka na nią collage. Mimo, że o przetrwaniu wie praktycznie
wszystko bardzo trudno będzie się jej odnaleźć w takowych realiach. Dzikość
dżungli wydaje się być błahostką w porównaniu z dzikością szkoły. W dodatku na
przekór wszystkiemu szybko trafia do grona szkolnych piękności, a zarazem
tytułowych wrednych dziewczyn nazywanych powszechnie ‘Plastics’. Wkrótce pozna
wszystkie zasady panujące w szkole i dowie się jak działa cały ten mechanizm.
Ale czy w tym momencie zakończy się jej działalność?
Historia, którą opowiada film Marka Watersa jest
dość nietypowa, jak na standardy gatunku. Sam reżyser zresztą często puszcza oko
i kpi z całego świata nastolatków robiąc to z gracją, dobrym smakiem i poczuciem
humoru. Całość najlepiej odda tytuł pewnej niezbyt inteligentnej komedii, który
w jej przypadku był niesamowitym paradoksem – „To nie jest kolejna komedia dla
kretynów”. Dlaczego? Ano okazuje się, że tym razem pokuszono się o całkiem
inteligentny pastisz. Znakomicie wypada porównanie amerykańskiej szkoły do
dżungli, a jej uczniów do zwierząt. Samo podstawienie głosów rodem z
afrykańskiego buszu już znakomicie odzwierciedliło ową „dzicz”. To właśnie mi
się w tym wszystkim podoba. Otóż humor został dostosowany nie tylko dla jednej
grupy odbiorców. Każdy coś tu dla siebie znajdzie, a przede wszystkim sam obraz
nie jest przesadzony. Często twórcy tego typu produkcji po prostu zbyt pozwalają
się unieść swojej wyobraźni i tworzą wizerunek szkoły zupełnie różniący się od
tego prawdziwego. Bywa nawet, że zbyt dorosły. Na szczęście Waters nie zapomniał
jeszcze jak to kiedyś było. Jego obraz można nawet w pewien sposób
interpretować. Kilka tematów została bardzo dobrze uchwyconych. Przez pryzmat
amerykańskiego collage ukazany został sztywny podział społeczeństwa. W obu
przypadkach każdy przynależy do ściśle określonej grupy, musi znać swoje miejsce
w całej hierarchii.
Świat wykreowany przez Watersa, a zarazem świat
lateksowych piękności pełen jest intryg. Tu najważniejsze jest to, aby „być cool”
i utrzymać się na topie. Pokazuje jak daleko jest się w stanie posunąć
nastolatka, aby zdobyć popularność w szkole. Dla Reginy nie ma praktycznie
żadnych granic. Doskonale manipuluje ludźmi, wie jak wykorzystać plotkę oraz
zdobyć uznanie i szacunek innych. Zresztą powiedzenie "kto z kim przestaje takim
się staje" nie traci tutaj sensu.
Całość nie odpycha także pod względem aktorstwa.
Kreacje są luźne, doskonale oddają charakter nastoletnich bohaterów. Na
pierwszym planie widnieje oczywiście Lindsay Lohan, która kolejny raz pokazała,
że w komediach sprawdza się doskonale. Kwestią czasu jest chyba pozbycie się
naszywki „etatowa gwiazda filmów Disney’a”. To samo mogę powiedzieć również o
lateksowym trio. Tu oczywiście ze wskazaniem na Rachel McAdams. Zastrzeżenia
miałbym jedynie do aktora grającego kapitana szkolnej drużyny futbolowej, w
którym zakochuje się nasza bohaterka (cóż za schemat – nigdy nie może chodzić o
zwykłego śmiertelnika), czyli Jonathana Bennetta.
Następną zaletą "Wrednych Dziewczyn" jest ścieżka
dźwiękowa. Nie brakuje na niej chwytliwych, wpadających w uchu utworów, które ku
mojemu zdziwieniu pozostają w pamięci również po napisach końcowych. To sprawia,
że bawimy się jeszcze lepiej.
Aby i recenzja zakończyła się „happy endem” powiem, że
„Wredne dziewczyny” są filmem, z którym warto się zapoznać. Ma on w sobie pewien
urok i bezapelacyjnie zasługuje na miano dobrej komedii młodzieżowej
przeznaczonej dla dość szerokiego grona odbiorców. Nie brakuje oczywiście
chwytów typowych dla gatunku, które mogą razić dojrzalszych widzów, ale tak czy
owak Waters w przeciwieństwie do innych twórców kina dla nastoletnich widzów
bardzo przyłożył się do swojej pracy. Czym to zaowocowało? Odpowiecie sobie
sami. Ja bawiłem się wspaniale.
Ocena: 7/10
Autor recenzji: Michał 'Dusqmad' Jaglarz

Skomentuj recenzję
|
|
|