Agnieszka Kołodziejska

"Przetrwa ten,kto stworzył swój świat"- Kapuściński

Mail: agni861@wp.pl
gg: 12239659

Miejsce zamieszkania: Braniewo
Data urodzenia: 20.01.1976
W serwisie od: 5.04.2008
Funkcja w serwisie: redaktor

Filozofia: filozofia Wschodu- buddyzm, taoizm; filozofia zachodu- racjonalizm, obecnie "filozofia codzienności" Marii Szyszkowskiej.
Zainteresowania: język angielski, joga, kino i literatura
Muzyczne upodobania: soul, funky, r'n'b, a ostatnio muzyka rockowa- The Rolling stones, Marianne Faithfull

Ulubione filmy: Americian Beauty, Ghost World, Dzień Swira,Zielona Mila,Malena
Najgorzej wspominane filmy: nie pamiętam
Ulubieni aktorzy/aktorki: Monica Belluci, Angelina Jolie, Brat Pitt, Robert de Niro, Margan Freeman, Samuel.Jackson
Ulubieni reżyserzy: Koterski,David Lynch, Woody Allen,Barbra Straisand
Ulubieni scenarzyści: Woody Allen, Barbra Straisand,Spike Lee,Tyller Perry
Ulubiony gatunek: komediodramat
Ulubiony bohater filmowy: Neo-Matrix, Lara Croft

Moja przygoda z filmem

Moja przygoda z filmem zaczęła się bardzo wcześnie. Śmiało mogę powiedzić, że od wczesnego dzieciństwa i trwa do dziś. Pierwsze filmy oglądałam ze swoją babcią, która już nie żyje. A były to filmy nieme, czyli naprawdę początki kina. Pamiętam dobrze filmy Charliego Chaplina. Miałam 10-15 lat, ale kino wciąga i wiek jest nieistotny. Pamiętam jak późną nocą oglądaliśmy z babcią "Nosferatu- symfonia grozy" z 1922 roku. Ten artystycznie zrobiony film wywarł na mnie większe wrażenie niż późniejszy film Coppoli. Oglądałam również film Sternberga z 1930 roku pt. Błękitny Anioł z boginią ekranu Marleną Dietrich. Wszystko dzięki telewizji. W tym samych mniej więcej czasie szedł w tv cykl " W starym kinie". Dzięki niemu zapoznałam się wtedy z przedwojennymi polskimi komediami i nie tylko. Bodo, Żabczyński, Cwiklińska, Smosarska- szkoda, że nie powtarzają tego dziś. Zresztą dziś wszyscy oglądają seriale w tv, no cóż. Kino znam głównie z telewizji, nie z kina. A więc kontynuując - później telewizja zaczęła emitować program pt. "Perły z lamusa" Cykl ten prowadził Kałużyński - znany krytyk filmowy i Początkujący wtedy jeszcze dziennikarz- Tomasz Raczek. Bardzo lubiłam słuchać przedmów Kałużyńskiego i jego dialogów w Raczkiem przed każdym z seansów filmowych. Wtedy to poznałam filmy hollywódzkie z lat 40 i 50.Tam poznałam gwiazdy kina- Ritę Hayworth, Marlin Monroe, Audrey Hepburn, Marlenę Dietrich. Niektóre z tych obrazów pamiętam do dziś, są to "Gilda", "Szanghaj Express", "Śniadanie u Tiffaniego", "Rzeka bez powrotu", "Mężczyźni wolą blondynki".
Generalnie oglądałam wszystko i chłonęłam jak gąbka, a na pewno nie wszystko było dla mnie zrozumiałe. Ale to jest właśnie magia kina, Człowiek utożsamia się z którąś z postaci, najczęściej z protagonistą. Jeszcze przez jakiś czas od zakończenia filmu, uczucia wywołane przez konkretny obraz są w tobie. Z czasem dopiero słabną. Są filmy które się zapomina, a są takie,o których nie zapomnisz nigdy. Aktorzy i postacie, które wykreowali w filmie mieli na mnie duży wpływ. Chciałam podobnie do nich wyglądać i zachowywać się.
Świat wymyślony, w tym wypadku kino wciąga niesamowicie i rozbudza wyobraźnię. Drugim moim światem, który zajmuje ogromna część mojego życia jest literatura. A te dwie sztuki mają wiele wspólnego. Kino zawsze czerpało z literatury. Powstało wiele scenariuszy adaptowanych na podstawie powieści. Trzeci świat to Internet, ale to innym razem. Względnie niedawno tvp2 zaczęła nadawać cykl "Kocham kino", który prowadzi Grażyna Torbicka. Oczywiście oglądam, dlatego,że po pierwsze bardzo lubię Torbicką i jej profesjonalne podejście do tematu. Zaprasza ona znanych ludzi kina- reżyserów, scenarzystów. A ja lubię słuchać o kulisach produkcji ich filmów, o ich inspiracjach i również o ich prywatnym życiu. Dzięki temu cyklowi obejrzałam wiele dobrych filmów kina europejskiego: Jarmuscha, Kusturicy i amerykańskiego: Lyncha, Spika Lee, Woody Allena.

Dobra produkcja filmowa zaczyna się o dobrze napisanego scenariusza, a ostatnio to mnie bardzo zainteresowało. Tak więc "Zielona mila" to film wzorcowy, jest tam wszystko zrobione po kolei. Oglądałam go parę razy, a ostatnim razem pod kątem scenariusza. Jak wiadomo scenariusz powstał na podstawie powieści Kinga.Rzadko się zdarza, ale w tym wypadku scenariusz jest o niebo lepszy od powieści. Jak już wcześniej pisałam interesują się ostatnio stroną techniczną pisania scenariusza filmowego. Scenariusz "Zielonej mili" jest przykładowy, na jego podstawie można się nauczyć jak się to robi. Bardzo lubię amerykańską produkcje "Americian Beauty", ponieważ jest to doskonałe połączenie kina komercyjnego z kinem artystycznym. Film jest tak dobry dzięki scenariuszowi (dobra fabuła) i również głównej postaci, w którą wcielił się Kavin Spacy (mój ulubiony aktor) i zaskakującemu zakończeniu. Bardzo podobał mi się film "Ghost world", dobra fabuła to podstawa. Nawet najlepsi aktorzy nie uniosą słabego pomysłu i scenariusza i będzie klapa. A "Ghost world" to dobry pomysł i świetna fabuła. Aktorzy jeszcze wtedy mało znani, a film wyszedł ciekawie. Ogólnie lubię kino ambitne, artystyczne i jednocześnie komercyjne. Można to połączyć, wtedy wychodzi dobry film.

O Filmowie wiem z forum kamera-akcja. Obecne szukam w Internecie artykułów na temat pisana scenariuszy filmowych, i czytam na ten temat książki. Może w przyszłości napiszę dobry i profesjonalny scenariusz filmowy, na razie się uczę. Czas pokaże...