|
|
Cezary Pazura – Od
aktora filmowego do błazna telewizyjnego. Władysław Pasikowski, przyszedł do studia filmowego „Zebra” w
1989 roku ze scenariuszem „Krolla”. Film ten od razu spodobał się szefom studia
i został zrealizowany. Pazura wcielił się w tym filmie w postać Kaprala
Wiadernego. Według wielu znawców filmu jest to jego najlepsza kreacja.
Potwierdza to również zdobycie nagrody za „najlepszą drugoplanową rolę męską” na
festiwalu w Gdyni. Później przyszedł czas na „Psy”. Film, w którym Cezary jako
Waldemar Morawiec, dołącza do grupy były pracowników UB, którzy zaczynają pracę
w Policji. Już od samego początku do tej postaci czujemy niechęć, ale z czasem
zaprzyjaźniamy się z nią. Pazura, zagrał jeszcze „Nowego” w drugiej części Psów,
gdzie pokazał swoje prawdziwe oblicze. U Pasikowskiego zagrał jeszcze
bezlitosnego „Pana od W-F – u” w „Słodko – Gorzkim”. Mimo iż, w tym filmie
pojawia się na chwilę, to także wzbudza zainteresowanie widza. Pasikowski
świetnie kierował Pazurą, to, czego ten aktor dokonał w jego filmach, jest czymś
nie do opisania! W 1994 roku, Marek Koterski wymarzył sobie w roli Adasia
Miauczyńskiego Cezarego Pazurę. Marzenie się spełniło i tak powstał film pt:.
„Nic Śmiesznego”. Pazura w tym filmie pokazał również prawdziwą klasę. Widz
śmiał się z Pazury, lecz jednocześnie mu współczuł. Według mnie Czarek był
najlepszym odtwórcą roli Adasia, ale zaraz po nim mam na swojej liście Wojciecha
Wysockiego („Życie Wewnętrzne”). Śmieszne jest dla mnie to, że wszyscy okrzykują
Marka Kondrata najlepszym Adasiem, a „Dzień świra”, najlepszym filmem
Koterskiego, bo tak naprawdę Pazura w „Nic Śmiesznego” dał tej postaci prawdziwy
zarys, on nią po prostu był! Cezary zagrał jeszcze u Marka w filmie „Ajlawju”,
jednak ten film okazał się całkowitą klapą. Koterski chciał obsadzić Pazurę
jeszcze w „Dniu Świra”, lecz ten odmówił, ponieważ kręcił w tym czasie inne
filmy, ostatecznie wystąpił tam gościnnie. Za „Tato” Pazura dostał nagrodę w Gdyni. Zagrał tam świetnie
i to na planie tego filmu rozpoczęła się współpraca Ślesickiego i Pazury.
Wystąpił on w każdym filmie Macieja i jako ciekawostkę należy dodać, że w każdym
filmie jego bohater ma na imię tak samo, jak aktor (Cezary/Czarek). Panowie Pazura i Machulski, spotkali się pierwszy raz na
planie filmu „Kiler”. Mimo iż Pazura kojarzony jest głównie z roli u
Machulskiego, to wystąpił u niego tylko dwa razy, jednak tymi występami zapadł w
pamięć wielu ludzi. Rola „Kilera”, zagrana w iście Hollywodzkim stylu. Pamiętam
głosy zachwytu Pazurą, po tym filmie. Ludzie wychodzili z kina i cieszyli się,
że mają swojego Jima Carreya. I rzeczywiście, to była świetna komedia, w której
Pazura nie stroił jeszcze nam swoich beznadziejnych, znanych wszystkim min, ani
nie pokazywał ciągle tych samych dennych ruchów. W kontynuacji „Kilera”,
potwierdził swoją wyższość i pokazał wszystkim krytykom, że jest dobrym aktorem,
jednak już po „Kilerach 2-óch”, przyprawiał niektórych widzów o nudności. Dlaczego 2003 roku? Bo ten rok to ostatni prawdziwy wyczyn
aktorski Pazury, czyli wspomniane już wyżej „Show”. W 2005 roku, zagrał w dennej
kontynuacji przeboju „Nigdy w życiu”, gdzie wcielił się postać w byłego męża
Judyty (Grażyna Wolszczak, mimo świetnej roli Danuty Stenki w „Nigdy w życiu”.
Podobno Cezary Harasimowicz miał na to wpływ...). Cezary w całym filmie wystroił
swoich kilka min, pobiegał po ekranie, przejechał się parę razy samochodem i w
skali 1-10, dostał ode mnie leżące zero. Wtedy też zaczął reklamować słynny
klej, gdzie jego mina ukazywała nam się zawsze przed wieczornym wydaniem
wiadomości sportowych w TVP. W publicznej dostał rolę w „Oficerach”, gdzie mimo
słabego serialu, Pazura się troszeczkę wyróżniał, lecz nadal nie można było
nazwać tego aktorstwem. Obecnie słynny Pazura błaznuje w teleturnieju Polsatu
„Strzał w 10” oraz znany jest ze zmiany partnerki (to już zostawimy brukowcom
typu: Fakt).
Autor artykułu:
Emil Sowiński |
|
|||