|
|
Ed Wood – portret
najgorszego reżysera filmowego. W końcu nadszedł czas, kiedy to Ed stał się antybohaterem
świata filmu, dzięki czemu jego dzieła zaliczano do klasy Z, a nawet Ż! W
filmach Wooda nie miało wielkiego znaczenia aktorstwo, scenariusz, dialogi,
scenografia. Gdy podczas kręcenia "Planu 9 z kosmosu" jeden z kartonowych
nagrobków się przewraca, na co zwraca uwagę producent, Ed stwierdza, że nie ma
się czym przejmować, bowiem nikt nie zauważy, zatem nie wydaje się sensownym
powtarzanie ujęcia. Bela Lugosi, aktor pochodzenia węgierskiego, znany przede
wszystkim z roli Draculi. Tak mówi Encyklopedia, ale wszyscy wtajemniczeni
wiedzą, że to gwiazda filmów Wooda. Gdy poznali się, Lugosi nie przypominał
niczym budzącego fascynację aktora z lat 30. Był stary, biedny, wychudzony i
uzależniony od morfiny. To właśnie Eddie dał mu nadzieję, zaopiekował się nim i
został jego prawdziwym przyjacielem. Bela zagrał w trzech filmach Wooda („Glen
czy Glenda”, „Narzeczona Potwora”, „Plan 9 z kosmosu”). Zmarł w czasie kręcenia
„Planu 9 z kosmosu”. Film Tima Burtona „Ed Wood” ukazuje prawdziwą przyjaźń
między dwoma panami. Ostatnim filmem Wooda był „Plan 9 z kosmosu”, który
opowiadał o tym, jak małe miasteczko nawiedza plaga kosmitów, których głównym
założeniem jest wskrzeszanie zmarłych. To trzeba mieć łeb, żeby coś takiego
wymyślić? Mógłby zapytać przeciętny zjadacz chleba, otóż nie! Eddie już od
małego czytał i zbierał popularne pisma fantastyczne, interesował się kosmitami
i istotami nadprzyrodzonymi. Film sfinansowany został z pieniędzy baptystów, co
poskutkowało ochrzczeniem całej ekipy filmowej. W rolach głównych wystąpili:
Lyle Talbot, Bela Lugosi, Tor Johnson i Vampira, która jakoś ostatnia dołączyła
do „grupy dziwolągów Wooda”. Jak każdy z jego filmów, okazał się on klapą i
zakończył historię Edwarda jako filmowca. „O marzenia warto walczyć. Warto poświęcić życie by dać
je innym”, to cytat z filmu Tima Burtona, który według mnie jest doskonałym
podsumowaniem całego, filmowego życia Wooda, człowieka niezwykle sympatycznie
nastawionego do ludzi. Faceta, dla którego film jest wszystkim! Zamiary
wystarczą, aby widz kochał to, w co on włożył tak dużo miłości. To człowiek,
który był scenarzystą, reżyserem, producentem, aktorem, był każdym! Takiej pasji
u dzisiejszych filmowców brakuje! Jestem przekonany, że gdyby idealista Wood,
miał większe budżety filmowe, byłby w tej chwili najlepszym reżyserem filmowym.
Autor artykułu:
Emil Sowiński |
|
|||